relaks « Jedność

Temat: Ukraina: Pisarz nie dostał polskiej wizy, bo ni...
Gdyby przyszedł w sutannie księdza katolickiego!!
I twierdził że pisze opowiadania o życiu Jana Pawła II
Dostałby wizę bezpłatną od ręki.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,85440530,85440530,Ukraina_Pisarz_nie_dostal_polskiej_wizy_bo_ni_.html



Temat: Prawa ucznia i nauczyciela
Cóż, mnie na studiach uczą inaczej, ale pewnie nie mają racji, bo jedyna rację
mają co niektórzy na tym forum.....
A w interesie nauczyciela jest szanować ucznia, by móc potem wymagać szacunku.
A zamiast durnych dygresyjek i opowiadania o zyciu rodzinnym mozna po prostu
skonczyc lekcje o czasie. Do tematu i tak nalezy wrócic na nastepnej
lekcji,wiec nie widze problemu...
Ale rutyna i poczucie władzy robi swoje...

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,33,25117208,25117208,Prawa_ucznia_i_nauczyciela.html


Temat: Jak powstawałą Biblia?
w uproszczeniu...
najpierw były legendy i podania słowne
później je spisano...
później dołączano kolejne teksty tworząc w zasadzie kronikę
Gdy już tego było naprawdę sporo zebrało się szanowne gremium i wywaliło to co
ich zdaniem było zbędne...
i tak powstał ST
A Tora to ST + komentarze by czytający właściwie zrozumiał co autor miał na myśli...

Z NT było podobnie...
najpierw szli i nauczali a ponieważ czas był bliski wiec nikt tego nie spisywał
bo i po co? Później się okazało że wszelakoż nie tak bliski więc zaczęto
spisywać a ponieważ wielu nauczało a i spisujący pisali to co pamiętali wiec
wersji ewangelii powstało całkiem sporo do tego luźne opowiadania o życiu
głównych i pobocznych bohaterów...
więc znowu znalazł się ktoś kto określił ile i które ewangelie są te prawidłowe
a resztę w najlepszym przypadku za mało ważną...

Tak więc Trudno mówić o jednym oryginale, co więcej część z nich znamy tylko z
wczesnych przekładów

Ciekawa a zarazem tragiczna jest historia ewangelii wg. Judasza... Pismo dość
szybko znalazło się na indeksie i zostało dość skutecznie zniszczone, jedyna
kopia która dotrwała do naszych czasów została w znacznej części zniszczona
przez handlarza starociami...



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13190,70803822,70803822,Jak_powstawala_Biblia_.html


Temat: Ujazdowski o zmianach w spisie lektur: Tradycja...
Dobraczyński pisał o chreścijaństwie i z tatusiem
ministra G. kadzili generałowi, Qvo vadis tez o chrześcijaństwie, uwazam ze
trylogia więcej mówi o patriotyźmie i podłozu konfliktów, opowiadania o życiu
naszym marnym. Wątpie by G. cokolwiek przeczytał i zrozumiał z kanonu lektur,
mimo wyzszego wykształcenia.Żeby zrozumiec chrześcijaństwo i byc swiadomym
katolikiem trzeba sie zderzyc z róznymi wartosciami, zawartymi takze w
literaturze i znaleźc te wartosci i umiec je przekazac innym a nie zabraniac
lub zalecać. Tym sie rózni człowiek normalny od człowieka niedojrzałego
emocjonalnie i intelektualnie.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,63613195,63613195,Ujazdowski_o_zmianach_w_spisie_lektur_Tradycja_.html


Temat: *** David Baldacci ***
*** David Baldacci ***
Myślę że to jeden z najlepszych autorów książek sensacyjnych. Po pierwsze nie powtarza się tak często (przynajmniej jak na razie) jak John Grisham. I potrafi nie tylko pisać książki sensacyjno prawnicze ale też piękne opowiadania o życiu. Taką piękną książką jest "Studnia życzeń". A po za tym świetne są też "Władza absolutna" (przeinaczona w filmie Eastwooda) i "Na ratunek". Serdecznie Polecam książki tego autora.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,151,12719820,12719820,_David_Baldacci_.html


Temat: pomocy-przyjęcie dla 20 osob
Część artystyczna moze być bardzo kulturalna przy dobrym tradycyjnym
jedzeniu. Podkreślam "dobrym". Bigos bigosowi nierówny, kiełbasa
rownież.Pozatym atmosfera zależy od kultury osobistej zebranych
gości a nie od snobistycznie podanych posiłków. A "Hej sokoły"
postawiłabym na równi, a nawet wyzej od opowiadania o życiu
prywatnym gwiazd ekranu.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,77,84838382,84838382,pomocy_przyjecie_dla_20_osob.html


Temat: Wypaplac?
Podkusilo mnie, zeby zajrzec na FP i wpadlem na ten oto wpis. Skoro juz
go "przerobilem" ustosunkuje sie.

Nie rozumiem jak moze mezczyzna, ktory niejako wybral kobiete na partnerke
swojego zycia tak ja traktowac? Albo inaczej powiem: rozumiem, ale calkowicie
nie zgadzam sie! A jak wyglada moj wniosek? Rani ja przy kazdej nadarzajacej
sie okazji chcac powiedziec, ze ona musi bronic sie przed zadawanym przez niego
bolem. On mowi, ze jest tylko jeden na to sposob. Jesli z niego nie skorzysta
bedzie dalej ja ranil, az pewnego dnia rzeczywiscie skamienieje, az ja pewnego
dnia psychicznie wykonczy. Ona o tym wie, ale nie potrafi uwolnic sie, bowiem
lepszy bol juz znany, sprawdzony, do ktorego jest przyzwyczajona niz pustka.
Mniejszym zlem wg niej jest wiec poczucie bolu i nieszczescia, niz proznia,
emocjonalna pustka. A czy ta proznia, wypalenie nie jest juz blisko? On wie, ze
ona od niego nie odejdzie dlatego jest bezkarny, ma calkowity wplyw na nia. On
ma nad nia wladze. Systematycznie pozbawial ja dobrego samopoczucia, odbieral
wszystko co jej ofiarowal (milosc, wyjatkowosc, zaufanie, bezpieczenstwo,
nadzieje). Pozostawil tylko smycz dlugosci 50 cm i ja zgarbiona, wyplowiala,
samotna.

Mozecie teraz krzyczec, oponowac, jestem tylko goncem przynoszacym zle
wiadomosci...

Obawiam sie, ze on jej juz nie kocha, nie szanuje, on jej nawet nie lubi, lubi
na pewno te durna przemadrzala kolezanke, ktora "paple" na jego korzysc (dla
niego korzyscia bedzie kazda sytuacja poza ta, w ktorej obecnie sie znajduje,
dlatego nie ma znaczenia paplanina tej durnej).

On nie zrezygnuje ze "swojej kobiety" i nie milosc bedzie go przy niej trzymac
lecz poczucie dominacji i sily. Ten zwiazek obudzil w nim najgorsze, zwierzece
uczucia i nie ma sensu zastanawiac sie jak do tego doszlo, tylko co zrobic,
zeby jej bylo lepiej. Ona rzeczywiscie ma najgorzej, zostala sama. Byla jednak
zawsze sama, z wlasnego wyboru, odrzucila wszystko i wszystkich i teraz na niej
mszcza sie wczesniej podjete decyzje. Wydaje mi sie jednak, iz niezaleznie
jakie (dobre czy zle) poklady emocji w nich drzemia WYSTARCZY juz jej
cierpienia, bo tylko ona w opisanej tu historii cierpi! Jedynym lekarstwem dla
niej, bo juz nie dla tego zwiazku (przez niego zostal spisany na straty, a ona
nie ma do swojego partnera juz zaufania , za bardzo ja zranil) jest proba
uniezaleznienia sie od niego. Musi stac sie znow niezalezna, silna. Nie da sie
zmienic myslenia w ciagu jednego dnia, nawet tygodnia, trzeba pomalenku, krok
po kroczku probowac. To tak jak z jazda na rowerze: najpierw uczymy sie jedzic
na rowerze o czterech kolkach, gdyz poczujemy sie juz na tyle pewnie na
siodelku odpinamy dwa male kolka, dzieki ktorym moglismy uniknac wywrocenia sie
i wkladamy patyk. Ten z kolei jest przytrzymywany przez osobe stojaca z tylu.
Nie jest latwo, ale probujemy jechac. Chwile pozniej jedziemy i to na dwoch
kolkach zapominajac, ze przed chwila ktos nas trzymal. Jedziemy! Jedziemy sami,
bez pomocy, o wlasnych silach! Czyz to nie piekne? Ona musi odpowiedziec sobie
na ktorym etapie nauki jazdy na rowerze jest: czy jezdzie jeszcze na 4 kolkach,
czy ktos zastapil kolka patykiem, czy jedzie juz sama? Najwazniejsze, zeby nie
oszukiwac siebie, bo cokolwiek powinno byc zrobione musi byc zrobione z mysla o
sobie.

Nie potrafie nic wiecj dodac. Chcialbym tylko, zebys Ty nie pisal tak
upokarzajacyh listow nawet jesli jest to tylko forum i zabawa, ktora nie stala
sie prawdziwym zyciem. Niezaleznie od wlasnych przemyslen- osobie ktora wybrano
na partnera- nalezy sie minimum szacunku i nie o szacunek od glupiej kolezanki
chodzi, lecz od jej MEZCZYZNY, ktoremu trafnie lub nie oddala serce. Kolezanka
nie jest wazna, jest tylko ersatzem, niezdarnym tlumaczeniem, ucieczka przed
odpowiedzialnoscia i podjeciem decyzji. Obawiam sie, ze ta prawda jednak znana
jest juz od dawna i nie ma sensu wracac do czegos, co bylo zapewne szczegolowo
omowione.

Dzis, pytaniem jest raczej co zrobic, by dac tej kobiecie sile i zredukowac jej
cierpienie? On jej niestety nie pomoze, bedzie ja nadal wykorzystywal, az do
konca. Óna musi byc swiadoma, ze nie bedzie inaczej. To ona teraz musi odwrocic
sytuacje czyli stac sie jej pania, to trudna droga ale mozliwa do wykonania.
Jesli nie potrafi sie uwolnic to przynajmniej niech sprobuje wydluzyc smycz.
Nie zrozumcie mnie zle, ja jej nie chce obrazic uzywajac przenosni "smycz",
chce tylko oddac obraz sytuacji, jaki wywnioskowalem z tej historii. A jesli
wywioskowalem z innej historii to powzolilem sobie ja ze wzgledu na
ograniczenie czasowe przytoczyc przy okazji tego opowiadania o zyciu jakie nie
powinno byc.

Za wspolnie spedzony czas, piekne emocje, nawet zle, ktore przeciez sa tez
elementem zwiazku nalezy sie MINIMUM SZACUNKU i tego nalezy oczekiwac od
mezczyzny.
Mam tylko nadzieje, ze opisany tutaj osobnik nim jest, a jesli nie jest to
przynajmniej niech sprobuje nim stac sie, aby i jemu mozna te minimum szacunku
ofiarowac..

kardiolog
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,210,27743894,27743894,Wypaplac_.html


Temat: Liebst du, czy tak ?
>opowiadał – chyba w latach 60., że Niemcy traktują Mazurów lekceważąco,
>nazywając ich Wiślanymi Niemcami.

Dzięki Tralala, bardzo ciekawy wywiad. Tak te następne opowiadania to
opowiadania o zyciu Mazurów, o ich pracy i piciu wódki, o zapijaniu się prawie
na śmierc i kłótnie z babami.
Tak Orłoś dobrze oddał klimat Mazurów. Należą mu się brawa. Ja w każdym razie
byłam pod wrażeniem. Mazur na swojej ziemi był panem, niemiecka jest mu obca,
daję głowę. Pieniądze to nie wszytko, brakuje im tych domków nad wodą, lasów i
jabłoni starej. Mazurka swoim czekaniem , wiernością do ziemi i poświęceniem
jest przykładem. Nie powiedziała nigdy, ze żałuje , ze nie wyjechała.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,38446,57848885,57848885,Liebst_du_czy_tak_.html


Temat: Porownywanie Guantanamo do Gulagu obraza? Dla kogo
axx61 napisał: Nic nie slyszalem zeby ta metoda byla
> stosowana przez polakow czy amerykanow

Duzo nie slyszales. Wystarczy poczytac opowiadania bylych wiezniow z Guanta.

Co do Gulagu - Guanta, to rozni ich nazwa, mejsce, i czasy. Jak by to byli lata
40-50 , to niewiadomo jak by wszystko bylo. Poprostu inaczej patrzyli ludzi na
ludzi. Mysle ze dzisiaj, w czasie globalnej informacji, wiedzy i zrozumienia
swiata Guantanamo jest niedobrym dzwonkiem. Mowi o tym ze w tak szanowanej
przez czesc (naibardzej, poki co, rozwinetej) swiata "demokracji" sa ogronne
dziury. A gulagi, wymyslione przez gruzinsko-zydowskich rewolucjinerow,
pokazali co to znaczy te gowniany kommunizm. Szkoda ludzi niewinnych. Szkoda i
dzisiaj niewinnych trzymanych za kratami w Guanta. A ile obozow jest neznanych.
Ile wogule jest neznanych wydazen nawet za naszych czasow. Ludzie znikaja w
gorach Kaukazu w Czeczni i w Gruzji, w Iraku i Turcji, Kolumbii (czesto amis
tylko podejzywaja rywali o handel kokainem) i Kubie, Izraelu i Algerji... Mozno
dlugo wyliczac mejsca na Ziemi...

Wracajac do tematu, mi sie wydaje, jak nie patrzec na skale, ze to sa jednakowe
obozy. Poprostu czasy sa inne. Jest mozliwosc opowiadania o zyciu za kratami. I
wracam - a te obozy o ktorych nie wiemy??? Na kogo moga liczyc trzymani tam???
To nawet gozej niz gulagi. Tam choc mieli nadzieje. I jak konczyli swoje 3, 5,
7 lat za drutem - mogli myslec o wolnosci...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,50,40253365,40253365,Porownywanie_Guantanamo_do_Gulagu_obraza_Dla_kogo.html


Temat: Literatura skandynawska

Selma Lagerlof - Gosta Berling,
Per Lagerkvist - Karzeł,

a najgoręcej polecam moje niedawne, wielkie odkrycie: Opowiastki Hjalmara
Soderberga, kapitalne, świetne stylistycznie krótkie opowiadania o życiu i o
niczym w stylu wczesnej nowelistyki Tomasza Manna...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,151,18758136,18758136,Literatura_skandynawska.html